90km/h – gdy meteorolodzy się pomylą…
Choć flagi przy drodze do Brzegu wiszą bez ruchu, twardo jedziemy.
Na miejscu zawiało jedynie nudą. Ale czego to człowiek z nudów nie wymyśli…
W bagażniku znaleźliśmy telefon konstrukcji Michałka – mojego dziecka – dwie butelki połączone sznurkiem. Po małych udoskonaleniach udało nam się nawiązać połączenie :)
Marnej jakości połączenie w końcu się zerwało. Na KW dalej nie było wiatru. W bagażniku oprócz telefonu Michałka był jego latawiec. Ale i tu potrzebne były drobne zmiany – zamiast zbędnej szmaty na końcu przywiązaliśmy naszego czerwonego rumaka.
Rychoo bije rekord prędkości – ponad 90 km/h, no i przy okazji rekord głupoty – 0 ochraniaczy
Jak zwykle mamy kiepski film z aparatu (to w trakcie nagrywania tego filmu zerwało się połączenie – auć, jak bolą łapki, gdy dostaną sznureczkiem…)
P.S. Mi pozostaje się cieszyć drugim miejscem – ponad 75 km/h, w konkrusie głupoty remis :) Zadowoleni z powrotu w dwóch kawałkach (każdy w jednym), postanowiliśmy nie przekraczać 60 km/h bez ochraniaczy. Tak więc, Sławku, śpij spokojnie ;)








Najnowsze komentarze